Międzyzdroje na przełomie marca i kwietnia

Tak się złożyło, że 31 marca w Człopie rozgrywane były Mistrzostwa Polski Seniorów w Boksie w których brałem udział, jako kibic rzecz jasna. Planując ten wyjazd doszliśmy do wniosku, że będziemy w połowie drogi do Międzyzdrojów,  pogoda ma być super, więc czemu by nie spędzić weekendu na przełomie marca i kwietnia nad morzem. Sprawdziłem więc noclegi w Międzyzdrojach i udało mi się znaleźć na Booking.com obiekt Lubiewo Forest & Sea Resort, który położony jest w środku lasu, około 200 metrów od plaży. Cena w tym terminie była wyjątkowo atrakcyjna – 105 zł za noc za dwie osoby… uwaga ze śniadaniem! Dodatkowo w cenie korzystanie z wanny z hydromasażem, sauny i łaźni parowej.  Jedyna ukryta opłata to rezerwacja parkingu na terenie obiektu 20 zł za dzień. Niestety mimo, że nie było pełnego obłożenia, parking trzeba było „zarezerwować”. Mimo wszystko stosunek jakości do ceny na dobrym poziomie.

Ponieważ Mistrzostwa kończyły się późno dojechaliśmy do Międzyzdrojów około 1-szej w nocy. Byliśmy strasznie głodni więc zajechaliśmy na stację Statoil w Międzyzdrojach, zjedliśmy całkiem smaczną kiełbasę polską i ruszyliśmy w drogę do Lubiewo Forest & Sea Resort. Droga nie jest usłana różami, szczególnie w nocy, przy ograniczonej widoczności. spory odcinek prowadzi przez las, po betonowych płytach. W nocy brama jest zamknięta, więc trzeba zadzwonić po obsługę (na bramie jest telefon do konserwatora). jako, że ten wyjazd był niskobudżetowy, nie zwracaliśmy za bardzo uwagi na wygląd budynku i wystrój wnętrza. Budynek, jest sporych rozmiarów co widać na zdjęciu. Recepcja odnowiona i całkiem przytulna.

Pokój przestronny, przyzwoicie urządzony jak, grzechem było by się przyczepiać zważywszy na cenę. W pokoju znaleźć można dwa złączone ze sobą łóżka, które mimo, że na sprężynach pracują jak łóżko wodne. Jak dla mnie trochę za miękkie i niezbyt wygodne do spania. Na przeciwko drugie łóżko pojedyncze, gdyby ktoś wybrał się z dzieckiem. Pod oknem sofa i stolik, a naprzeciwko biurko nad którym wisi nieduży telewizor LCD. Niestety polskich programów jest niewiele, większość to niemieckojęzyczne – podobnie jak z gośćmi hotelowymi. Łazienka czysta z kabiną prysznicową.

Wyjazd był planowany jako jednodniowy więc nie bardzo przywiązywaliśmy do tego wagę, szybki prysznic i spanie. Rano po przebudzeniu i porannym prysznicu zeszliśmy na śniadanie, które wliczone było w cenę. Wiedziałem, że będzie dobrze, bo wcześniej zapoznałem się z komentarzami na temat obiektu i wszyscy wychwalali śniadania, podawane w formie szwedzkiego stołu. Bardzo dużo różnorodnych potraw, od płatków, musli, miodu, jogurtów naturalnych i owocowych, poprzez pieczywa różnego rodzaju, wędliny, kiełbasy, kabanosy, warzywa, jajka, aż po owoce. Wszystko świeże i w dużych ilościach. Dostępne są również kawa i herbata, a także soki.

Do tego miła Pani do stołu przyniosła nam świeżo przyrządzoną jajecznicę.

Tak nam się zrobiło dobrze po tym śniadaniu, że postanowiliśmy zostać do niedzieli 🙂

Najedzeni do syta, poszliśmy na spacer w poszukiwaniu nadmorskiej plaży. Od budynku to może 200m, wystarczy wyjść do drogi, skręcić w lewo i jesteśmy przy bramie „M”. Jeśli chcemy się udać plażą do centrum Międzyzdrojów, lepiej iść w prawo, nieco dalej ale wchodzimy bamą „L” i idziemy cały czas w kierunku molo.

Plaża jest ładna i bardzo szeroka. Morze było wyjątkowo spokojne, praktycznie bez fal. Woda jak to w Bałtyku zimna, a ponieważ był początek kwietnia była bardzo zimna. Spacer do Molo w Międzyzdrojach zajmuje chwilę, ponieważ trzeba przejść około 3km.

Jeszcze nie wszystkie atrakcje były otwarte, ale można już było zjeść gofra i rybkę z pieca. Także wiosenny wypad do Międzyzdrojów zaliczam do udanych.

Więcej informacji o wyjeździe,  atrakcjach Międzyzdrojów napiszę wkrótce na blogu TUWakacje.pl, który wystartuje za kilka dni.

 

Dodaj komentarz